środa, 11 grudnia 2013
Slonsko godka....
Na początek zaczniemy ślaską rymowanką:
.....”Nie mom chynci do godanio
a tym bardzi do pisanio.
Beztoż innym sie wysłuża
ale to tyż ślonsko muza!”.....
Chciałbym zatem przepisać ze starych kartek humorystyczny skecz pt. „Jak śledzie”,
który około 25 lat temu podyktował mi świętej pamięci p.JERZY GOLIK, mój drugi dziadek (oficjalny a nie przyszywany), człowiek złota rączka, muzyk i bajarz. Wygłaszał go zresztą na każdym rodzinnym czy innym spotkaniu ku uciesze go słuchających.
Niektóre wyrazy chociaż dla mnie zrozumiałe na dzień dzisiejszy wydają się być dziwne i śmiesznie brzmiące jak n.p. : .sebuwacz, tintopfh, fela, pampoń, kuraż, naforantowany i.t.d.
Do tego dochodzą jeszcze tzw.”ausdruki” oraz czysto niemieckie i polskie słowa.
Tak się kiedyś jednak tutaj w Rudzie Śląskiej mówiło a raczej godało !
"JAK ŚLEDZIE"
Posłuchajcie szanowni goście i słuchacze,
jak żaba przez sebuwacze
do tej wody skacze.
Ona nie potrzebuje liny ani drabiny,
ona skoczy sama do tej gliny.
A siedym dwadziestego października
szła berkmońsko polityka.
We cechowni, na kanapie,
o kartoflach i tintopfhie.
Strach ma wielkie oczy,
Każdy do cechowni kroczy.
Na ramionach fele, świedry,
cisną jak wojacy na manewry.
Górnik ŻYMŁA miał kuraża
wyskoczył na stół i powiada:
Bracia Górnicy !
Bieda aże kwiczy,
Zima na karku, a tu ani z Poznania
ani z folwarku.
Betriebsratte po targach lotajom
i wieprzki łoglondajom.
A my co tu momy ?
Jak my wyglondomy ?
Weźmy na przykład pamponia z tego dwora
jak łon jest naforantowany kartoflami !?
Brawo, brawo wszyscy wrzeszczą,
Świedry brzęczą, fele trzeszczą.
Automat się trzęsie a węgiel idzie w kęsie.
Nawet lampy pod szybem pogasły.
Betriebsratt aż stwordł ze strachu.
Wskoczył też na stół i powiada:
Nieprawda! - co górnik ŻYMŁA powiada,
Kartofle miały przyjść aus POUSSEN
aber nehmen die Francoussen
die eissenbahnkasten mit kriegsmaterial
belasten haben.
Beztoż karofle nie mogli stamtąd prziść.
Karofle mieli prziść aus GLAUWITZ,
ale ja o tym nie wiem nic !
Ja byłem sam u pana direktora i mówił mu :
Geben Sie jeder hundert ein Sack.
Machen alles auf wykopki
Tak powiedziałem dyrektorowi z Klekotki.
Brawo, brawo wszyscy wrzeszczą,
Świedry brzęczą, fele trzeszczą.
Automat się trzęsie a węgiel idzie w kęsie.
Nawet lampy pod szybem pogasły.
I wstał tez nasz dyrektor "generlich" i powiada:
Ha,ha,ha
Ist das aber gefahrlich
Gewinnen gut genossen.
Das hat WITEK PLUTA geschissen.
No to zawieramy zebranie, naszym hasłem :
Gluck auf
Maszyna, klamory, świeder i szlauch.
A tak dla informacji to zdjęcie przedstawia drogę dojściową i dojazdową do kop.Walenty-Wawel.Po prawej stronie widoczny nieistniejący już szyb Walenty .Patrząc na to zdjęcie od razu przypomina się tekst piosenki pt."Dymią kominy Ślaska,wali stalowy młot....."
czwartek, 5 grudnia 2013
I po Barbórce 2013!
Tegoroczna Barbórka za nami. W 1993 roku "wzięto się" za systemowe ograniczanie polskiego górnictwa węgla kamiennego co trwa aż do dnia dzisiejszego a efektów jakoś nie widać! Między innymi polikwidowano dobrze funkcjonujące i kształcące kadry dla kopalń Zasadnicze Szkoły Górnicze.Załączona fotka przedstawia "moich" wychowanków z ZSG.KWK"Wawel" w Rudzie Ślaskiej. Dzisiaj niektórzy z nich już są na emeryturze! Ciekawe czy się ktoś rozpozna?
Ale przy okazji górniczego święta czyli Barbórki nasłuchałem się w różnych rozgłośniach radiowych "roztomajtych" melodii górniczych nowych i starych.Do jednej z nich chciałbym się odnieść a mianowicie do melodii "Walczyk górniczy"! Tak dla informacji podaję, że posiadam oryginalny tekst i nuty, które opublikowane zostały w Śpiewniku Radiowej Czelodki, seria I; maj 1953, kolegium redakcyjne: Mieczysław Kofta, Adolf Dygacz i Józef Ponitycki; wydanej przez Rozgłośnię Polskiego Radia
w Stalinogrodzie! (tfu... co za czasy to były!). Muzykę do Walczyka Górniczego w tonacji C-dur (3/4) napisał P.Piestrak.
Jako były klezmer grywałem tą melodię (obok Hymnu Górniczego i innych takich melodii) na różnych imprezach czy uroczystościach. Uczyłem nawet "goroli" by śpiewali to tak jak ja czyli po śląsku albowiem jako Ślązak przerobiłem tekst literacki na "nasz " język gwarowy (wg. następującego tekstu poniżej), który polecam wszystkim "muzykantom" koncertującym dzisiaj z okazji imprez barbórkowych:
Górnicze skarby pod ziemiom,
Głęboko ukryte drzemiom!
Na ścianach filarach
Górniczo już wiara.....
Wykuła do skarbów drogę......
Refr:
Jo śląski pieron
Spod Bytomia,
Wydobywom wongiel
Kożdego dnia,
A tam na wierchu
Słoneczko lśni.....
Żonka się krząta
Syneczek śpi.....
A tam na wiyrchu
Jest domek moj,
W nim staro czeko,
Dziubecek moj.
Górnicza lampka sie pali,
To nasze słonko w kopalni.
Kombajnym dziś węgiel
Pod ziemią dobędę.....
Dla fabryk, dla wsi i miasta....
Refr:
Jo ślonski pieron
Z pod Bytomia!
Wydobywom wongiel
Kożdego dnia.
A tam na wierchu
Słoneczko lśni.....
Żonka się krząta
Syneczek śpi.....
A tam na wiyrchu
Jest domek moj,
W nim staro czeko,
Dziubecek moj.
Ale przy okazji górniczego święta czyli Barbórki nasłuchałem się w różnych rozgłośniach radiowych "roztomajtych" melodii górniczych nowych i starych.Do jednej z nich chciałbym się odnieść a mianowicie do melodii "Walczyk górniczy"! Tak dla informacji podaję, że posiadam oryginalny tekst i nuty, które opublikowane zostały w Śpiewniku Radiowej Czelodki, seria I; maj 1953, kolegium redakcyjne: Mieczysław Kofta, Adolf Dygacz i Józef Ponitycki; wydanej przez Rozgłośnię Polskiego Radia
w Stalinogrodzie! (tfu... co za czasy to były!). Muzykę do Walczyka Górniczego w tonacji C-dur (3/4) napisał P.Piestrak.
Jako były klezmer grywałem tą melodię (obok Hymnu Górniczego i innych takich melodii) na różnych imprezach czy uroczystościach. Uczyłem nawet "goroli" by śpiewali to tak jak ja czyli po śląsku albowiem jako Ślązak przerobiłem tekst literacki na "nasz " język gwarowy (wg. następującego tekstu poniżej), który polecam wszystkim "muzykantom" koncertującym dzisiaj z okazji imprez barbórkowych:
Górnicze skarby pod ziemiom,
Głęboko ukryte drzemiom!
Na ścianach filarach
Górniczo już wiara.....
Wykuła do skarbów drogę......
Refr:
Jo śląski pieron
Spod Bytomia,
Wydobywom wongiel
Kożdego dnia,
A tam na wierchu
Słoneczko lśni.....
Żonka się krząta
Syneczek śpi.....
A tam na wiyrchu
Jest domek moj,
W nim staro czeko,
Dziubecek moj.
Górnicza lampka sie pali,
To nasze słonko w kopalni.
Kombajnym dziś węgiel
Pod ziemią dobędę.....
Dla fabryk, dla wsi i miasta....
Refr:
Jo ślonski pieron
Z pod Bytomia!
Wydobywom wongiel
Kożdego dnia.
A tam na wierchu
Słoneczko lśni.....
Żonka się krząta
Syneczek śpi.....
A tam na wiyrchu
Jest domek moj,
W nim staro czeko,
Dziubecek moj.
środa, 18 września 2013
Mimo wszystko do przodu!
W poniedziałek,16 września br, punktualnie o 10.00rozpoczął się przemarsz różnej maści i zawodów osób po trasie rond turbinowych w Rudzie Ślaskiej w ciągu ulicy 1-go Maja. Z boków asystowali zainteresowani mieszkańcy Karmańskiego (i nie tylko), których też było sporo.
Kilkanaście minut później przecięta została wstęga przez panią wicemarszałek sejmiku woj.śląskiego oraz przez panią prezydent Rudy Ślaskiej.
Mnie jako jedynemu zresztą przedstawicielowi Rady Miasta (widocznie inni radni nie mieli czasu) przypadła rola obserwatora. Wcześniej na froncie tej inwestycji było już spotkanie grupy roboczej w dniu 12 września br. ,w którym również jako jedyny z RM brałem udział.Na tym spotkaniu ustalano ostatnie szczegóły do wykonania oraz kwestie związane z usunięciem drobnych usterek technicznych. W przeciwieństwie zatem do innych znalazłem na tyle czasu by tam być. Inwestycji tej zresztą "towarzyszę" od samego początku bo uważam, że trasa N-S to priorytetowa inwestycja w mieście.Bardzo ważna i potrzebna i bez kozery
zatem rudzianie w tej materii oczekują od władz wojewódzkich przyznania dotacji pomocowych czyli dofinansowania z funduszy europejskich! Zobaczymy zatem czy polityka weźmie górę nad zdrowym rozsądkiem.
W tym otwarciu to brałem udział nijako w trzech osobach: po pierwsze jako mieszkaniec, po drugie jako kierowca a po trzecie jako radny.
Ale to ,że byłem obecny a inni nie to moja dodatkowa satysfakcja.Życzę zatem wszystkim,którzy będą
z tych rond turbinowych korzystać wyłącznie samego zadowolenia i przyjemnego przejazdu.
26 września ma zostać otwarty Kaufland, który graniczy z tymi rondami a więc zapraszam na Karmańskie!
Mamy nawet na Karmańskim plac Czerwony jakby ktoś nie wiedział.
Dokładnie nazywa się Plac Czerwona Torebka co mnie trochę dziwi bo nie pamiętam by Rada Miasta podejmowała uchwałę o tej nazwie?
Kilkanaście minut później przecięta została wstęga przez panią wicemarszałek sejmiku woj.śląskiego oraz przez panią prezydent Rudy Ślaskiej.
Mnie jako jedynemu zresztą przedstawicielowi Rady Miasta (widocznie inni radni nie mieli czasu) przypadła rola obserwatora. Wcześniej na froncie tej inwestycji było już spotkanie grupy roboczej w dniu 12 września br. ,w którym również jako jedyny z RM brałem udział.Na tym spotkaniu ustalano ostatnie szczegóły do wykonania oraz kwestie związane z usunięciem drobnych usterek technicznych. W przeciwieństwie zatem do innych znalazłem na tyle czasu by tam być. Inwestycji tej zresztą "towarzyszę" od samego początku bo uważam, że trasa N-S to priorytetowa inwestycja w mieście.Bardzo ważna i potrzebna i bez kozery
zatem rudzianie w tej materii oczekują od władz wojewódzkich przyznania dotacji pomocowych czyli dofinansowania z funduszy europejskich! Zobaczymy zatem czy polityka weźmie górę nad zdrowym rozsądkiem.
W tym otwarciu to brałem udział nijako w trzech osobach: po pierwsze jako mieszkaniec, po drugie jako kierowca a po trzecie jako radny.
Ale to ,że byłem obecny a inni nie to moja dodatkowa satysfakcja.Życzę zatem wszystkim,którzy będą
z tych rond turbinowych korzystać wyłącznie samego zadowolenia i przyjemnego przejazdu.
26 września ma zostać otwarty Kaufland, który graniczy z tymi rondami a więc zapraszam na Karmańskie!
Mamy nawet na Karmańskim plac Czerwony jakby ktoś nie wiedział.
Dokładnie nazywa się Plac Czerwona Torebka co mnie trochę dziwi bo nie pamiętam by Rada Miasta podejmowała uchwałę o tej nazwie?
niedziela, 15 września 2013
Reaktywacja czyli nie damy się!.
Czas ma to do siebie, że wciąż ucieka, płynie. leci, biegnie,upływa i.t.d.
Dawno tu nie pisałem ale kiedyś trzeba zacząć.
W zasadzie to "dostałem kopa" po opublikowaniu na portalu rudaslaska.com.pl wywiadu jaki przeprowadziła ze mną pani B.Łukomska za co zresztą jej bardzo dziękuję i łączę wyrazy uznania i szacunku. Wywiad nie był wprawdzie autoryzowany ale de facto oddane w nim było sedno tego co chciałem powiedzieć.Owszem wkradło się parę niedomówień ale nie mają one dla mnie żadnego większego znaczenia. Lecz żeby ktoś nie myślał, że w tej materii leję wodę to dla przykładu podam iż przy mojej ocenie ordynacji wyborczej dla samorządów jestem zwolennikiem przeliczania głosów wg.metody Sainte Lague!(czego w wywiadzie nie podano)
Ta metoda pozwalała małym organizacjom (i nie chodzi mi o partie polityczne) zaistnieć w samorządach.
W 1994 roku ta metoda miała zastosowanie i Rady Miast były "kolorowe" i więcej zróżnicowane ale większa liczba mieszkańców była przez swoich przedstawicieli w RM reprezentowana a i przez to dyskusje radnych na sesjach nie były zdominowane wyłącznie przez wielkie Kluby Radnych gdzie dyscyplina partyjna powoduje czasami "szmacenie się" porządnych poniekąd ludzi (patrz sesje Rady Miasta w Rudzie Ślaskiej z stycznia i lutego 2013 r.).
Dla przykładu podaję , że np.ostatnie ponowne wybory w Elblągu pokazały, że stosowana dzisiaj metoda d'Hondta promuje politycznych gigantów a co przez to idzie i finansowo dobrze stojących (dotacje z Budżetu Państwa) a "mali" mogą sobie pogwizdać
.Stosowana potem matematyka w zamian za stanowiska powoduje, że nie trzeba "umieć" tylko wystarczy "być".
Ale to tak na marginesie bo wracając do wywiadu to ukazało się pod nim sporo komentarzy "kopiących mnie prawie we wszystkie części ciała!
No ale ja już przyzwyczajony jestem i gdyby było inaczej z tymi komentarzami w kierunku mojej osoby to bym się bardzo źle poczuł! A tak dodaje mi to "poweru" by malkontentom udowodnić, że piszą nieprawdę,nie umieją zachować powagi wobec starszych od siebie, tchórzliwie kryją się pod różnymi nickami mając usta pełne frazesów a niejednokrotnie i brudne gacie.
No ale cóż bezsilność jest czasami powalająca!
c.d.n.
wtorek, 4 września 2012
ale to już było.......
W nawiązaniu
zatem do artykułu w DZ z dnia 22 czerwca 2012 r. oraz sesji RM z dnia 26 czerwca 2012 r. uprzejmie "
informuję",że moje ustosunkowanie się do tego z czym mieliśmy do czynienia (wyrywkowo oczywiście) jest następujące:
Zwyczajowo mówi się, że jak to przeczytałem (artykuł
w DZ) to: ”szczęka mi opadła” lub:
„ręce mi opadły” albo: ”ciśnienie mi wzrosło” czy: „koń by się uśmiał” lub w skrajnie emocjonalnych przypadkach:
„a niech to diabli wezmą" czy nawet: "a niech go ......... strzeli”(wpisać odpowiednie słowo).
Tym razem jednak u mnie wystąpiło politowanie na przemian
z żenującym rozczarowaniem.
Gdyby to pan profesor Michał Kulesza zwrócił mi uwagę o
moim poziomie wiedzy na temat samorządu to niewątpliwie poczuł bym się źle a
mankamenty czy braki zaraz bym starał się uzupełnić.
Ale w tym
przypadku osobnik mający kilkuletnie zatrudnienie w samorządzie ( i to przede
wszystkim w zakresie przyjmowania różnych papierków) zarzuca mi i mówi o braku
elementarnej wiedzy samorządowej! Widocznie mamy do czynienia z wybitnym
geniuszem umysłu a osobnik ów po
„kilkuletniej pracy urzędniczej” oraz w związku z posiadaniem specyficznego wykształcenia wyższego wie już wszystko albo prawie wszystko ma
temat samorządu?
Ja wg niego „klepię” formułkę,
że jeden rządzi i
jeden odpowiada. Więc jeżeli już ją "klepię"to oświadczam, że tak będę
czynił zawsze nawet jak już radnym nie będę.Obowiązuje nas bezpośrednia
ordynacja wyborcza wójtów,burmistrzów i prezydentów dlatego też każda
osoba,która zdecyduje się startować na tą funkcję bierze na siebie całą
odpowiedzialność!
Ale klepać to można kosę dla przykładu lub kogoś po
plecach. Można też klepać wiersze a jeszcze bardziej pacierz. Można też klepać
cepem , młotkiem czy trzepaczką do piany.
Można również
klepać jęzorem byle co! O ile to jednak jeszcze by można zrozumieć i uznać za
dopuszczalne to "klepanie" to użycie w bezczelny
sposób związku frazeologicznego w
stylu:... „Zrobią to, jak im się żywnie podoba” jest dla mnie prostackie i żenujące
Nikt z radnych
ani tak nie myśli i nie myślał, ani też tak nie postępuje i nie postępował!
Wyrażenie wyimaginowanej zatem sytuacji słowem „żywnie” jest szczytem hipokryzji,tupetu i
niesamowitej zarozumiałości!
Lepiej by pasowało
zastąpić „żywnie” słowem „rzewnie” co by mogło być
odzwierciedleniem pewnej rzeczywistości gdyby się spełniła! Gdyby zatem
napisać, że radni po referendum zapłaczą
rzewnymi łzami to by było bliższe a nawet być może w przypadku co
niektórych zgodne z prawdą. Jednocześnie ale też
i nad wyraz eleganckie. No cóż, teraz jednak został tylko pusty śmiech
chociaż u mnie on jednak nie występuje chociażby ze względu na szacunek
do drugiej strony i całej tej sytuacji!
No cóż ale widocznie taki jest urok "bycia" radnym?
środa, 6 czerwca 2012
Samorządowa zawierucha non stop!
Dawno już nie pisałem ale ponieważ zaczyna być ciekawie w naszym mieście Rudzie Śląskiej to muszę z siebie coś"wypocić" czyli inaczej podzielić się refleksjami na temat otaczającej nas rzeczywistości.
Ponieważ dyskutuję sobie raczej na wesoło z "referendystami" na forum dyskusyjnym Gazety Wyborczej a ich ataki na moją osobę zaczynają przybierać kształt kupy w muszli klozetowej muszę niejako przybliżyć w jaki to sposób znalazłem się jako radny w Radzie Miasta na kadencję 2010-2014 pomimo tego, że nie miałem żadnego Programu Wyborczego!
Dla jednych to niepojęte, dla innych niezrozumiałe a jeszcze innym włos się jeży na głowie jak mieszkańcy mogli na mnie głosować chociaż nie miałem programu?
Otóż chciałbym wyjaśnić, że nie jetem absolwentem jakiejś uczelni w Moskwie,anie też nie studiowałem na KUL, nigdy nie byłem słuchaczem WUML ani nawet nauk humanistycznych w ramach studiów podyplomowych UŚ czy UJ nie studiowałem by lać mieszkańcom wodę i robić im pranie mózgu przed wyborami.
Nie umiałbym być ani bezczelny ani ignorancki ani kłamliwy w stosunku do moich wyborców.
Napisałem zatem do mieszkańców okręgu I-go petycję w formie listu o mniej więcej takiej treści:
Ruda Śląska listopad 2010 r.
Szanowni Państwo, drodzy sąsiedzi!
Zwracam się do Państwa drogą listowną z prośbą o poparcie mojej osoby jako kandydata na radnego Rady Miasta w Rudzie Śląskiej w mających się odbyć w dniu 21 listopada br. wyborach samorządowych. Dlatego drogą listowną ponieważ w dzisiejszym szybkim, zagonionym i ekspansywnym życiu brak jest wystarczających możliwości czasowych na bezpośrednie indywidualne spotkania. Poza ty uważam, że prywatność każdego z nas w swoim domu powinna stanowić wartość nadrzędną i bez zgody domownika nikt nie ma prawa go w jego mieszkaniu nachodzić.
W rejonie naszych osiedli zamieszkuję od ponad 25 lat i myślę, że dla większości tutejszej społeczności jestem osobą znaną a przynajmniej rozpoznawalną. Jakby nie patrzeć to okres 25 lat w naszym życiu to w końcu jednak t.zw. szmat czasu!
Na przestrzeni tego okresu możemy ocenić co się tutaj zmieniło, co zostało „zrobione” ale też i co należałoby jeszcze wykonać czy usprawnić by było to korzystne i satysfakcjonujące dla lokalnej społeczności.
Jako kandydat na radnego nie zamierzam jednak „obiecywać” co „zrobię” lub co „załatwię” bo byłbym w tym momencie osobą niepoważną i nieuczciwą!
Obecna sytuacja finansowa miasta (235 mln zł. zadłużenia na koniec br.) powoduje, że trudno a nawet nie wypada deklarować „czegoś” co później nie zostanie zrealizowane! Jeżeli ktoś jednak składa dzisiaj różnego rodzaju „obietnice” to śmiało można określić je mianem typowego populizmu i obietnicami w przyszłości bez pokrycia lub wynikają one z niewiedzy w zakresie funkcjonowania samorządu!
Dlatego ja składam inną propozycję.
Jeżeli z Państwa strony uzyskam poparcie, które w efekcie pozwoli mi uzyskać mandat radnego to składam deklarację, że zobowiązuję się do podjęcia wszelkich czynności prawno-organizacyjnych w celu utworzenia na terenie naszego osiedla punktu kontaktowego dla mieszkańców (w budynku pobliskiej szkoły lub w innym odpowiednim miejscu ).
W nim będziecie mogli Państwo na bieżąco zgłaszać wszelkie sprawy i problemy wymagające pilnego rozwiązania czy załatwienia jak również dzielić się spostrzeżeniami i uwagami dotyczącymi funkcjonowania osiedla, dzielnicy czy miasta (obecnie by coś z radnym załatwić lub mu jakąś sprawę przekazać trzeba udać się do Rudy, Goduli, Chebzia czy nawet do Nowego Bytomia).
Chciałbym być Waszym reprezentantem w Radzie Miasta by jak najbardziej trafnie, logicznie a zarazem również i nieco ekspansywnie móc oddziaływać na władze miasta przy przekazywaniu im naszych problemów czy uwag i to w każdej sferze życia publicznego.
A ponieważ sam osobiście już wiem:
· jak to „działa”,
· jak należy się poruszać w sferze samorządowej,
· posiadam odpowiednią wiedzę, doświadczenie i przygotowanie do pracy w tej materii,
to uprzejmie proszę o poparcie w obecnych wyborach samorządowych. Ja nie zawiodę!
Prosząc zatem o poparcie mojej kandydatury łączę wyrazy szacunku.
Józef Osmenda
Swoją deklarację wyborczą zrealizowałem bo w budynku SP 30 przy ul.Chryzantem pełnię (razem z innymi radnymi) zwoje dyżury!
Oprócz tego dyżury pełnię w G 2 przy ul.Sprusa w Rudzie; w SP 6 przy ul.Bytomskiej w Orzegowie; w SP 40 przy ul.Joanny na Goduli, w MP 14 przy ul.Węglowej w Chebziu, w siedzibie SLD przy ul.Niedurnego w Nowym Bytomiu i dodatkowo w siedzibie RO ADM 3 przy ul.Norwida.
Na bieżąco załatwiam sprawy i problemy mieszkańców i czasu nie liczę. A tera z w dniu 24 czerwca br mam być odwołany w drodze referendum co mnie bardzo zdumiewa ale trudno!
Dawno już nie pisałem ale ponieważ zaczyna być ciekawie w naszym mieście Rudzie Śląskiej to muszę z siebie coś"wypocić" czyli inaczej podzielić się refleksjami na temat otaczającej nas rzeczywistości.
Ponieważ dyskutuję sobie raczej na wesoło z "referendystami" na forum dyskusyjnym Gazety Wyborczej a ich ataki na moją osobę zaczynają przybierać kształt kupy w muszli klozetowej muszę niejako przybliżyć w jaki to sposób znalazłem się jako radny w Radzie Miasta na kadencję 2010-2014 pomimo tego, że nie miałem żadnego Programu Wyborczego!
Dla jednych to niepojęte, dla innych niezrozumiałe a jeszcze innym włos się jeży na głowie jak mieszkańcy mogli na mnie głosować chociaż nie miałem programu?
Otóż chciałbym wyjaśnić, że nie jetem absolwentem jakiejś uczelni w Moskwie,anie też nie studiowałem na KUL, nigdy nie byłem słuchaczem WUML ani nawet nauk humanistycznych w ramach studiów podyplomowych UŚ czy UJ nie studiowałem by lać mieszkańcom wodę i robić im pranie mózgu przed wyborami.
Nie umiałbym być ani bezczelny ani ignorancki ani kłamliwy w stosunku do moich wyborców.
Napisałem zatem do mieszkańców okręgu I-go petycję w formie listu o mniej więcej takiej treści:
Ruda Śląska listopad 2010 r.
Szanowni Państwo, drodzy sąsiedzi!
Zwracam się do Państwa drogą listowną z prośbą o poparcie mojej osoby jako kandydata na radnego Rady Miasta w Rudzie Śląskiej w mających się odbyć w dniu 21 listopada br. wyborach samorządowych. Dlatego drogą listowną ponieważ w dzisiejszym szybkim, zagonionym i ekspansywnym życiu brak jest wystarczających możliwości czasowych na bezpośrednie indywidualne spotkania. Poza ty uważam, że prywatność każdego z nas w swoim domu powinna stanowić wartość nadrzędną i bez zgody domownika nikt nie ma prawa go w jego mieszkaniu nachodzić.
W rejonie naszych osiedli zamieszkuję od ponad 25 lat i myślę, że dla większości tutejszej społeczności jestem osobą znaną a przynajmniej rozpoznawalną. Jakby nie patrzeć to okres 25 lat w naszym życiu to w końcu jednak t.zw. szmat czasu!
Na przestrzeni tego okresu możemy ocenić co się tutaj zmieniło, co zostało „zrobione” ale też i co należałoby jeszcze wykonać czy usprawnić by było to korzystne i satysfakcjonujące dla lokalnej społeczności.
Jako kandydat na radnego nie zamierzam jednak „obiecywać” co „zrobię” lub co „załatwię” bo byłbym w tym momencie osobą niepoważną i nieuczciwą!
Obecna sytuacja finansowa miasta (235 mln zł. zadłużenia na koniec br.) powoduje, że trudno a nawet nie wypada deklarować „czegoś” co później nie zostanie zrealizowane! Jeżeli ktoś jednak składa dzisiaj różnego rodzaju „obietnice” to śmiało można określić je mianem typowego populizmu i obietnicami w przyszłości bez pokrycia lub wynikają one z niewiedzy w zakresie funkcjonowania samorządu!
Dlatego ja składam inną propozycję.
Jeżeli z Państwa strony uzyskam poparcie, które w efekcie pozwoli mi uzyskać mandat radnego to składam deklarację, że zobowiązuję się do podjęcia wszelkich czynności prawno-organizacyjnych w celu utworzenia na terenie naszego osiedla punktu kontaktowego dla mieszkańców (w budynku pobliskiej szkoły lub w innym odpowiednim miejscu ).
W nim będziecie mogli Państwo na bieżąco zgłaszać wszelkie sprawy i problemy wymagające pilnego rozwiązania czy załatwienia jak również dzielić się spostrzeżeniami i uwagami dotyczącymi funkcjonowania osiedla, dzielnicy czy miasta (obecnie by coś z radnym załatwić lub mu jakąś sprawę przekazać trzeba udać się do Rudy, Goduli, Chebzia czy nawet do Nowego Bytomia).
Chciałbym być Waszym reprezentantem w Radzie Miasta by jak najbardziej trafnie, logicznie a zarazem również i nieco ekspansywnie móc oddziaływać na władze miasta przy przekazywaniu im naszych problemów czy uwag i to w każdej sferze życia publicznego.
A ponieważ sam osobiście już wiem:
· jak to „działa”,
· jak należy się poruszać w sferze samorządowej,
· posiadam odpowiednią wiedzę, doświadczenie i przygotowanie do pracy w tej materii,
to uprzejmie proszę o poparcie w obecnych wyborach samorządowych. Ja nie zawiodę!
Prosząc zatem o poparcie mojej kandydatury łączę wyrazy szacunku.
Józef Osmenda
Swoją deklarację wyborczą zrealizowałem bo w budynku SP 30 przy ul.Chryzantem pełnię (razem z innymi radnymi) zwoje dyżury!
Oprócz tego dyżury pełnię w G 2 przy ul.Sprusa w Rudzie; w SP 6 przy ul.Bytomskiej w Orzegowie; w SP 40 przy ul.Joanny na Goduli, w MP 14 przy ul.Węglowej w Chebziu, w siedzibie SLD przy ul.Niedurnego w Nowym Bytomiu i dodatkowo w siedzibie RO ADM 3 przy ul.Norwida.
Na bieżąco załatwiam sprawy i problemy mieszkańców i czasu nie liczę. A tera z w dniu 24 czerwca br mam być odwołany w drodze referendum co mnie bardzo zdumiewa ale trudno!
niedziela, 22 kwietnia 2012
Coś o referendum w Rudzie Ślaskiej.......
Jakieś ponad dwa miesiące temu (luty 2012 r.)otrzymałem od dziennikarki Gońca Górnośląskiego pani Darii
Jasner następujące pytania:
1.Jak Pan ocenia inicjatywę przeprowadzenia referendum w
sprawie odwołania pani Grażyny Dziedzic?
2. Czy argumenty, jakimi kieruje się grupa inicjatywna są dla Pana przekonywujące?
3. Uważa Pan, że dojdzie do tego referendum? Na ile, ta inicjatywa jest realna według Pana?
4. Grupa inicjatywna chciałaby przy okazji odwołać również Radę Miasta. Czy widzi Pan ku temu powody?
2. Czy argumenty, jakimi kieruje się grupa inicjatywna są dla Pana przekonywujące?
3. Uważa Pan, że dojdzie do tego referendum? Na ile, ta inicjatywa jest realna według Pana?
4. Grupa inicjatywna chciałaby przy okazji odwołać również Radę Miasta. Czy widzi Pan ku temu powody?
Udzieliłem (w terminie do tygodnia) takich wtedy odpowiedzi:
ad1. Jak Pan ocenia inicjatywę przeprowadzenia
referendum w sprawie odwołania pani Grażyny Dziedzic?
Ta inicjatywa jest dla mnie niezrozumiała niemniej jednak Ruda Śląska nie jest
pierwszą miejscowością w Polsce gdzie mamy do czynienia z tego typu sytuacją. W
zdecydowanej większości przypadków lokalne społeczeństwa takich inicjatyw jednak
nie poparły.
Osobiście nie widzę powodów by w naszym mieście referendum
musiało być zwoływane.
Nie można przedkładać osobistych animozji czy niechęci nad dobro ogółu czyli mówiąc wprost nad interes miasta.
Uważam także, że jeżeli ktoś myśli wyłącznie w kategorii
tylko swojej dzielnicy (a Ruda Śląska ma ich 11) a nie w kontekście całego
miasta to zawsze będzie odczuwał niedosyt a cokolwiek by w tym przypadku władza
wykonawcza nie uczyniła to będzie to odbierane negatywnie.
Tymczasem należy bardzo wnikliwie zapoznać się z sytuacją
początkową w jakiej pani prezydent Grażyna Dziedzic miasto przejęła.
Z bilansu zamknięcia
roku obrachunkowego 2010 wynika, że suma zobowiązań to kwota 208.667.853,93 zł.
Suma niepokrytych faktur to z kolei
kwota 56 mln. zł.
Do tego zawarta przez poprzednie władze wykonawcze niemalże
„betonowa” umowa w sprawie budowy i finansowania Aquaparku , przerosty
zatrudnienia i to nie tylko w UM, zawirowania w szpitalu miejskim grożące
postawieniem go w stan likwidacji, pozostawiona samej sobie i nie zreformowana
rudzka oświata (która niejako „dosypała” w miesiącu grudniu 2010 r. do bilansu
miasta na koncie zobowiązań „grube” miliony złotych). Podaję tu zaledwie kilka
przykładów a niewątpliwie można ich przytoczyć więcej.
Nie znam składu grupy inicjatywnej ale doszły mnie
informacje, że gro osób inicjatywą
referendum zainteresowanych to te, z którymi ustał stosunek pracy. Na
marginesie chcę dodać, że poprzednik pani prezydent Grażyny Dziedzic dokonał
zmian na wszystkich pierwszoplanowych stanowiskach kadrowych(o innych
stanowiskach nie wspomnę). Jedyny, który „się niejako ostał” na swoim
stanowisku to dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej. Można zatem w konkluzji
stwierdzić , że każdy prezydent ma prawo dobierania sobie takiej kadry, z którą
będzie mu się właściwie współpracowało przez okres całej swojej kadencji.
ad2. Czy argumenty, jakimi kieruje się grupa
inicjatywna są dla Pana przekonywujące?
Niestety nie znam tych argumentów. Jeżeli będę miał okazję
się z nimi zapoznać to wtedy się do nich ustosunkuję.
Nie byłem obecny na
spotkaniu grupy inicjatywnej jakie miało miejsce w dniu 25 luty br. w kawiarni
AS (chociaż szkoda) ale wiem, że rozpowszechniano tam na mój temat kłamliwe
informacje nie mające nic wspólnego ani z miastem ani rzeczywistością dotyczącą
mojego wyboru do Rady Nadzorczej Rudzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Jeżeli zatem mają to być tego typu argumenty jakie pewien
osobnik wygłaszał w stosunku do mojej osoby to współczuję inicjatorom już na
wstępie. Ja osobiście nie wykluczam wyjaśnienia tych pomówień w stosunku do
mojej osoby na drodze sądowej. Czas pokaże.
ad3. Uważa Pan, że dojdzie do tego referendum?
Na ile, ta inicjatywa jest realna według Pana?
W ramach demokratycznego Państwa prawa obywatelom
przysługuje taka inicjatywa. Niemniej jednak jest ona prawnie obwarowana
pewnymi wymogami, które muszą zostać bezwzględnie spełnione. Uważam jednak, że
niektórzy wykorzystują instytucję referendum do całkiem czegoś innego.
W przypadku Rudy Śląskiej uważam, ze konieczność zwoływania referendum nie
występuje ale zdaję sobie sprawę, że to jest moje osobiste odczucie..
Wyrażam zatem oczywiście nadzieję, że ta inicjatywa „nie
wypali” jeżeli osób myślących tak jak ja lub podobnie będzie więcej niż tych
drugich!
Muszę też nawiązać do sytuacji związanej z śmiercią
poprzedniego skarbnika miasta i wyborem nowego na to stanowisko. Niektórzy
widzą w tej sytuacji możliwość wywołania politycznej zadymy i „ugrania” czegoś
dla siebie co ja określam jako obrzydliwe! Tych właśnie ,którzy tym
„grają” odsyłam do zapoznania się z treścią artykułu pt.”Kto pożyczał w urzędzie”autorstwa Marcina
Pietraszewskiego opublikowanego w piątek,2 marca br. w Gazecie Wyborczej.
Mając na uwadze prawidłowe funkcjonowanie miasta na sesji w
dniu 28 lutego br. 13 radnych głosowało za wyborem nowego skarbnika, 8
wstrzymało się od głosu, 1 radny nie głosował. Wynik tego głosowania mówi sam
za siebie niemniej jednak w efekcie końcowym Rada Miasta wykazała się swoją
odpowiedzialnością a reżyserowana gdzie niegdzie niejako polityczna histeria
nie miała w tym przypadku miejsca!
ad4 Grupa inicjatywna chciałaby przy okazji
odwołać również Radę Miasta. Czy widzi Pan ku temu powody?
Moje spojrzenie w tej materii jest takie same jakie poprzednio przedstawiłem!
Nie widzę powodów ( i to najmniejszych) by zwoływać
referendum lokalne w sprawie odwołania Rady Miasta. Podjęcie na ostatniej sesji
RM uchwały w sprawie wyboru nowego skarbnika miasta jest tego potwierdzeniem.
Chciałbym zwrócić
uwagę, że przez większość czasu mojej działalności jako samorządowca ( a jestem nim od 1994 roku) zasiadałem w ławach opozycji!
Zawsze jako radny miałem odwagę skrytykować niewłaściwe
poczynania ówczesnej wtedy władzy działającej w ramach koalicji zarządzającej
miastem i wytknąć jej niedociągnięcia, potknięcia czy błędy. Nigdy jednak nie
podejmowałem inicjatywy związanej z referendum bo uważałem, że nie ma ku temu
wystarczających przesłanek a rolą opozycji jest w niektórych przypadkach
totalna krytyka!
Dzisiaj się już tak
jakoś porobiło, że tylko dzieci w przedszkolach nie protestują ale za to już
ich rodzice tak. Ale w demokracji takie zachowania są czymś normalnym i należy
do tego podchodzić z zrozumieniem i rozwagą. Należy rozmawiać, wyjaśniać, dzielić się argumentami i bolączkami,
dokonywać wspólnych analiz finansowych, technicznych czy organizacyjnych ale w końcowym efekcie nie tylko dochodzić do
ustępstw i porozumienia ale i ponosić
też całkowitą odpowiedzialność za to co się stanie lub stać może.
Właśnie o tym ostatnim niektórzy albo nie wiedzą, albo wiedzieć nie chcą! Dopiero jak dochodzi do ich świadomości, że właśnie jest tak a nie inaczej to wychodzi z nich przysłowiowe powietrze. Ale są też i niezłomni, którzy i tak bez względu na brak argumentów nie odpuszczą w myśl zasady NIE bo NIE!
No ale na tym też między innymi polega demokracja.
Natomiast jak się to dalej potoczy, oto jest pytanie!
Na
bazie powyższego mojego spojrzenia zamierzam "popatrzeć dalej". Inaczej
mówiąc po pewnym już czasie przeszłym niejako to spojrzenie zweryfikować.
Więc jak tylko będę miał trochę luzu to napiszę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


